Prolog

 

„Porzućcie wszelką nadzieję” zachęcał Dante zapraszając w podróż przez piekielne otchłanie. Zaiste należy porzucić wszelkie ziemskie nadzieje, by przeszedłszy przez piekło dotrzeć do Ziemi obiecanej przez nasze najgłębsze marzenia. Zapraszam więc w duchową podróż z raju na Ziemi, przez piekło rozpaczy z powrotem do świata możliwej przyszłości.

 

Akt I. Wspomnienie raju

 

Znam wielu mądrych, wrażliwych i odważnych ludzi, którzy swoimi słowami i działaniami dzień w dzień stają w obronie Ziemi. Niektórych znam blisko, z innymi mam kontakt osobisty, innych znam dzięki ich tekstom, jeszcze innych podziwiam jako bliskich mi nieznajomych. Czuję głęboką wdzięczność za każde takie spotkanie. Ich determinacja wzmacnia we mnie ducha walki, odwaga budzi podziw, przenikliwość, mądrość i empatia napełniają moje serce głębokim wzruszeniem, a wrażliwość otwiera mnie na tak ciężki do zniesienia ból świata, dając wiarę, że moje serce nie pęknie pod jego naporem. Wszystko co tutaj napiszę zawdzięczam spotkaniom z nimi, bo to one uczyniły mnie tym, kim jestem.

Wyglądam przez okno. Para gołębi w codziennej krzątaninie buduje gniazdo na ukwieconej magnolii. Promienie ożywczego słońca wpadają do pokoju spomiędzy listowia drzew porastających maleńki ogródek. Słyszę obezwładniające miłosne pieśni kosów i rudzików. Wdycham powietrze przesączone wiosenna radością. Czuję zapach ziemi. Przez moje ciało przepływa dreszcz przejmującego poczucia bycia oplataną przez sieć życia. Nie potrafię przestać się zachwycać tym, jak piękne jest to życie!

 

 

Akt II. Spowiedź człowieka, który sprzedał świat

 

Wchodzę do lasu. Znajduję miejsce pod rozłożystym, porośniętym mchem bukiem. Jestem w domu. Myślę o historii tego miejsca, jego domownikach, istotach, które tu żyły, żyją, i o tych, które przyjdą po nas. Również o tych, które przybywają tu na chwilę – przedstawicielach gatunku homo sapiens. Widzę ich oczyma wyobraźni. Mają mundury i strzelby. Tropią, szukają, ścigają, pociągają za spust, wydają wyrok śmierci. Widzę oczyma wyobraźni dzikie, przestraszone zwierze, które wyczuwa woń człowieka zwiastującą śmierć. Serce dudni, sierść zjeża się na grzbiecie, a łapy wyrywają się do ucieczki. Popłoch. Trwoga. Chaos. I krew, dużo krwi. Ciało dzikiego zwierzęcia. Zabierane, wywożone, układane i ćwiartowane. Bolesne obrazy przylepiają się do każdej myśli i nie odpuszczają. Myśli o braku wody, o zatrutym powietrzu, glebach i wybetonowanych rzekach. O torturach rzeźni i wojnach o przetrwanie.

Czuję na sobie wzrok cierpiącego zwierzęcia. Spojrzenie pełne bólu i strachu, pytające „dlaczego?”. Nie wiem dlaczego. Moją niewiedzę przesłania wstyd, poczucie winy i rozpacz. Jak to się stało, że tak się pogubiliśmy? Co się takiego z nami stało, że ze zwierzęcia, które czuje i „widzi siebie we wszystkim, pogodzone z sobą” zamknęliśmy nasze umysły i serca w klatkach. A potem w tych klatkach uwięziliśmy w cierpieniu pozostałe istoty, które zamieszkują przecież z nami wspólny dom. Coś w nas pękło. Jesteśmy człowiekiem, który sprzedał świat, nie pamiętając już, jak byliśmy tym czujnym, niewinnym zwierzęciem.

 

Akt III. Wyznanie wiary

 

Wierzę, że nasz gatunek jest zdolny do ogromu przemocy i niewyobrażalnie wielkiego współczucia. Wierzę, że jesteśmy zdolni do zła i do dobra. Wierzę, że świat został skradziony przez człowieka, ale możemy go odzyskać. Bo źródłem niebezpieczeństw grożących życiu na Ziemi są nasze własne wybory, nasze relacje, nasze nawykowe myślenie i nasze zachowania. Wierzę, że nasze wybory, relacje, myślenie i zachowania zostały stworzone przez ludzki umysł i przez ludzki umysł mogą zostać rozbrojone. Wierzę, że współczucie – wspólne odczuwanie z innymi istotami ich bólu i cierpienia otwiera w naszych sercach niespożyte pokłady miłości, odwagi i mądrości. Wierzę, że mądrością jest zrozumienie radykalnej współzależności wszystkich istot. Wierzę, że świadomość tego, że jesteśmy powiązani siecią życia z niezliczonymi istotami oraz ogień współczucia dla cierpienia niezliczonych istot są naszą jedyną bronią w walce o lepszy świat.

 

Akt IV. Powrót do Ziemi obiecanej

 

Potrzebujemy Wielkiego Zwrotu od obecnego świata opartego na wyzysku, rywalizacji, alienacji i osamotnieniu w kierunku społeczeństwa podtrzymującego życie. Wielki Zwrot wymaga głębokich zmian we wszystkich sferach życia: edukacji, wzajemnych relacji społecznych, zmian politycznych, gospodarczych i w naszym podejściu do ekosystemów. Ale Zwrot ten przebiega na o wiele głębszym poziomie. Potrzebujemy przewartościowania wszystkich wartości, na których opiera się nasze życie. Ten olbrzymi proces już się zresztą rozpoczął. Czy doczekamy ziszczenia naszych marzeń o bardziej sprawiedliwym świecie? Nie wiem. Czy uda nam się, czy zdążymy zanim katastrofa klimatyczna zmiecie nas z powierzchni Ziemi? Nie wiem. Ale i nie potrzebuję tego wiedzieć.

Nadzieja nie oznacza bowiem oczekiwania na coś, co może zaistnieć. To codzienna praca tworzenia takiego świata. Wartości, na których ma opierać się nasz nowy świat możemy realizować już dziś. Jakie to wartości?

Potrzebujemy solidarności, codziennej troski o tych, którzy sami się nie obronią. Mówienia głosem każdej cierpiącej istoty. Nasze reakcje może jednak zamrozić apatia i poczucie bezsilności. Potrzebujemy wrażliwości. Odwagi, by zmierzyć się z ogromem bólu, inaczej to poczucie bezradności zwiąże nam ręce i serca. Nasza determinacja może słabnąć, gdy zastygamy przerażeni nieuchronnością katastrofy. Potrzebujemy wtedy ożywczych wizji, spontanicznej kreatywności, idealistycznych marzeń. Przyzwolenia, by w lęku znaleźć wyrwę i w niej zacząć snuć piękne scenariusze, jakby wszystko było możliwe. Bo w istocie tak jest. A gdy dopadnie nas złość, zniechęcenie i cynizm potrzebujemy czułego spojrzenia na świat. Zakochania się w życiu i docenienia jego piękna. Bo zawsze jest co docenić, bez względu na to, w jak zły położeniu jesteśmy. W końcu potrzebujemy bezbronności. Odwagi, by pokazać się światu ze wszystkimi naszymi emocjami, gdy jesteśmy tak podatni na zranienie i wyszydzenie. W tej odwadze pokazania się nago z naszymi wszystkimi uczuciami, z naszymi najgłębszymi pragnieniami i marzeniami tkwi siła większa niż wszelka fizyczna broń, którą kiedykolwiek wyprodukował człowiek.

Nie potrzebujemy czekać na Ziemię obiecaną i nie będziemy tego robić. Zaczniemy tworzyć ją sami. Tu i teraz.

Anna Gierlińska

Anna Gierlińska

doktor filozofii, trenerka rekomendowana przez Stowarzyszenie Trenerów Organizacji Pozarządowych STOP. Prowadzę warsztaty edukacji ekologicznej i warsztaty filozoficzne dla dzieci, młodzieży i dorosłych oraz warsztaty rozwoju osobistego. Ukończyłam Szkołę Treningu Grupowego w Warszawie i polsko-niemiecki kurs Pedagogiki Dzikiej Przyrody. Poprzez swoje życie i to, co robię pragnę pomagać sobie i innym pełniej doświadczać swojego TU i TERAZ oraz uczyć się bycia bliżej Natury. Moim największym nauczycielem jest samo życie, takie jakim jest.