Sekretna praktyka wdzięczności

Barry Magid w świetnej książce „Koniec pogoni za szczęściem” starając się odpowiedzieć na pytanie po co praktykujemy, ukuł termin „sekretna praktyka”. Magid jest nauczycielem zen i psychoterapeutą. Połączenie tych dwóch perspektyw daje w przypadku autora zaskakująco świeżą perspektywę. Jego klienci – co zrozumiałe – korzystają z jego psychoterapeutycznych umiejętności zjawiając się w gabinecie z pewnego prostego, wspólnego powodu: mają poczucie, że coś jest z nimi nie tak, coś chcą naprawić w sobie czy uleczyć. Okazuje się, że z podobnym podejściem spotykamy się często w praktykach medytacyjnych buddyzmu, i zapewne innych religii również. Medytację polegająca na pielęgnowaniu w sobie fantazji o uleczeniu Magid nazywa sekretną praktyką. Niby wszystko jest ok, ale podtrzymywanie takiego złudzenia sprawia, że praktyka sprowadza się do uporczywego uciekania od przykrości w przyjemność, co par excellence jest zaprzeczeniem buddyjskich nauk.

Podobnie rzecz ma się z wdzięcznością. Jej praktykowanie stało się ostatnio niebywale modne, o czym możemy się szybko przekonać zerkając na pełne zachwytów wykłady popularnych mówców motywacyjnych. Wdzięczność odmieniana przez wszystkie przypadki stanowi swoisty fetysz i staje się pustym hasłem. Możesz się o tym łatwo przekonać jeśli kiedykolwiek odczułaś czy odczułeś autentyczną, spontaniczną wdzięczność wobec kogoś, kto obdarował się niespodziewanie. Ten charakterystyczny stan jest istotowo przeciwieństwem egotycznej przyjemności. Tymczasem zaanektowanie wdzięczności przez sferę rozwojową czy biznesową sprowadza jej praktykowanie do listy zadań koniecznych, by osiągnąć sukces, poczuć się lepiej czy zwiększyć swoją produktywność.

Praktyka wdzięczności, z której czerpie głęboka ekologia ma swoje korzenie w duchowości. Joanna Macy sama inspiruje się tu buddyzmem, ale podobne praktyki duchowe znajdziemy w wielu innych ścieżkach religijnych. „Buddyzm przedstawia wizję życia, którego natura jest taka, że nie dotyka go żaden brak” – pisze Magid. Nie ma więc powodu, by cokolwiek zdobywać, o cokolwiek walczyć, cokolwiek naprawiać. To jest punkt wyjścia zarówno medytacji, jak i praktyki wdzięczności. Nie ma również powodu, by udowadniać sobie, czy komukolwiek innemu, że warto być wdzięcznym, a niniejszy tekst – z tego, całkiem słusznego powodu – nie powinien był powstać. 

Jednak wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, co oznacza, że potrzebujemy czasem znaleźć dobry powód do tego, by robić coś dobrego. Poniżej moje 7 dobrych powodów, by praktykować wdzięczność.

Czasem potrzebujemy jednak powodów:

Niewidzialni ludzie
Jeśli pomyślisz o tym ilu ludzi ma udział w Twoim codziennym życiu okaże się nagle, że możemy w miarę sprawnie funkcjonować tylko dlatego, że cała masa osób wykonała ciężką, czasem niedostrzegalną, czasem banalną pracę: ktoś wywiózł śmieci z naszego śmietnika, ktoś sprzedał nam owoce na targu, ktoś obsłużył nas na poczcie, ktoś uczy nasze dzieci, a ktoś inny naprawił nam cieknący kran. To często niewidzialna praca wykonywana przez niewidzialnych ludzi. Nasza wdzięczność za ich pracę nie tylko może uświadomić nam jak bardzo jesteśmy powiązani z innymi, ale  – jeśli ją okażemy – sprawi, że każda z tych osób stanie się bardziej widoczna i doceniona.

 

Inne istoty
Jesteśmy zależni nie tylko od innych osób ale też od wszystkich żywych istot. Wiem, że czasem może być trudno przyznać się, że jest się od kogoś zależnym, ale taka jest prawda. Jak mawiają buddyści – istnienie jest współistnieniem. A gdy myślimy o roślinach, zwierzętach i skomplikowanych ekosystemach jasno zobaczyć możemy, że dosłownie bez ich istnienia nie moglibyśmy żyć.

 

Świadomość przemijania
Spróbuj naprawdę wyobrazić sobie swoje życie jako nieskończone, trwające wieczność, niewymagające żadnej straty. Ale tak dogłębnie. I powiedz przed sobą szczerze – jak szybko w takim życiu pozbawionym śmierci umarłabyś z nudów, nie zniósłbyś monotonii? Docenianie i wdzięczność za to, co jest uwypukla przemijalność i kruchość istnienia. Ale o to chodzi: tylko to, co przemija ma wartość. A przemija wszystko, łącznie z naszym osobistym życiem na tej pięknej Planecie. Na szczęście!

 

Zaszczyt życia w trudnych czasach
„Wdzięczność pomaga nam się uspokoić i ugruntować w czasach zamętu i niebezpieczeństw. Pomaga nam być obecnymi, a właśnie nasza pełna obecność jest teraz najlepszym, co możemy ofiarować światu” – pisze Joanna Macy. Wdzięczność dodaje nam mocy i poczucia sprawstwa.

 

Wolność od zgorzknienia
„Ocal mnie od pogardy Panie” śpiewał Kaczmarski i zdaje się, że to największe zagrożenie dla naszej psychiki. Trudno kochać i żyć, a nawet dobrze funkcjonować na co dzień gdy zatruwa nas pogarda i nienawiść, a zgorzknienie staje się jedyną wewnętrzną melodią. Wdzięczność jest przeciwieństwem tego stanu  – jest wewnętrznym otwarciem się na dobro i piękno. I szczepionką przeciwko goryczy.

 

Plaster na zranione ego
Wdzięczność jest najlepszym lekiem na zranione ego. Bez względu na to, czy zranienie to przejawia się w przekonaniu o niskiej własnej wartości i poczuciu, że nie daję rady, czy wynika z narcystycznej wiary, że świat stoi u naszych stóp. W tym pierwszym przypadku wdzięczność daje poczucie spełnienia, bo doceniam to, co mam i kim jestem – również dzięki innym istotom ludzkim i pozaludzkim. W tym drugim przypadku – wdzięczność działa jak sole trzeźwiące – uczy pokory i tego, że życie „jest niezasłużonym dobrodziejstwem”.

 

Radykalny antykapitalizm
Wdzięczność jest radością z tego, co mamy, daje poczuciem spełnienia. Pozwala cieszyć się z drobnych rzeczy i doceniać najpiękniejsze. Okazuje się wówczas, że wszystko to, co cenimy najbardziej nie jest towarem. Nie można kupić wdzięczności, wdzięczność i jej pielęgnowanie w sobie pozwala widzieć świat jako żywą tkankę, a nie w kategoriach konsumpcji. Co więcej, czerpanie z wdzięczności głębokiej satysfakcji z życia daje poczucie, że niczego więcej nie potrzebujemy. A na pewno nie potrzebujemy więcej konsumować. Jak cynik Diogenes, znany jako pierwszy minimalista i prowokator żyjący na ulicy, który na pytanie Aleksandra Wielkiego „Czego pragniesz?” odpowiedział „Przesuń się, zasłaniasz mi słońce”. Wdzięczność to najbardziej radykalna postawa antykonsumpcyjna. Środkowy palec pokazany kapitalizmowi 🙂 (z miłością i taktem).

Anna Gierlińska

Anna Gierlińska

doktor filozofii, trenerka rekomendowana przez Stowarzyszenie Trenerów Organizacji Pozarządowych STOP. Prowadzę warsztaty edukacji ekologicznej i warsztaty filozoficzne dla dzieci, młodzieży i dorosłych oraz warsztaty rozwoju osobistego. Ukończyłam Szkołę Treningu Grupowego w Warszawie i polsko-niemiecki kurs Pedagogiki Dzikiej Przyrody. Poprzez swoje życie i to, co robię pragnę pomagać sobie i innym pełniej doświadczać swojego TU i TERAZ oraz uczyć się bycia bliżej Natury. Moim największym nauczycielem jest samo życie, takie jakim jest.